-

genezy : ku zdrowotnosc-i

i jeszcze jeden i jeszcze raz

Pamiętam wykład Lewickiego z literatury amerykańskiej: Mayflower Compact i o jednym z tych ekstremistów kalwińskich, czyli o purytanie Jonathanie Edwards: "Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga". Niewiele z tego zostało: predestynacja, dobre uczynki nie wpływają na zbawienie, ale są koniecznością, bo są jedną z oznak wybraństwa- innymi słowy, jeśli się zgrzeszyło to nie osiągnie się już zbawienia, ale jeśli się nie zgrzeszyło, to także zbawienie nie jest gwarantowane, albowiem ludzie rodzą już się z zafiksowanym swoim losem i ich uczynki nie mają żadnego wpływu na decyzję Pana Boga. Wszystkiego zaś mamy się dowiedzieć na końcu czasu (a nie świata). Z ciekawostek to Amway założona jest też przez holenderskiego kalwina z zachodniego Michigan, podobnie do scenarzysty Paula Schrader. A i jeszcze brat Paula jest autorem filmu "Zabijanie Ameryki" pokazywanego chyba w stanie wojennym- takie tam widzenie Ameryki przez wariata- wywiady z serial-kilerami itp. taplanie się w błocku.Kalwin Paul Schrader, katolik Marty no i Bob.

Paul Schrader o filmie Taksówkarz

KEVIN JACKSON: Jak myślisz, co w scenariusz tak bardzo podeksytowało ludzi?

 

PAUL SCHRADER: To bardzo ekscytujący scenariusz do czytania. Był tak samo frapujący jak już skończony film. Czytasz pierwszą stronę, która jest opisem postaci Travisa Bickle'a i wiesz, że zaczęła się jazda.

 

KEVIN JACKSON: Czy dokonano wielu zmian pomiędzy projektem, który dałeś swojemu znajomemu agentowi, a wersją ekranową?

 

PAUL SCHRADER: Bardzo niewielu. Marty chciał dodać dwie rzeczy: scenę dla Alberta Brooksa i scenę dla Harvey Keitela. Byłem temu przeciwny, bo wszystko w filmie powinno odbywać się z punktu widzenia taksówkarza, a jeśli on czegoś nie widzi, to to nie istnieje. Powiedziałem: "Nie można dać widzom do zrozumienia, że jest jakiś inny świat, w przeciwnym razie nie nie kupią tego, bo jego świat jest raczej podejrzany". I okazało się, że mam rację, bo w końcu Marty wyciął scenę, którą nakręcił dla Alberta, a w scenie którą nakręcił dla Harvey'a, czyli tej jak tańczy z Jodie, musiał zrobić przebitkę Bobby'a z innej sceny, jak patrzy w górę no okno, tak, że wyglądało to tak, jak gdyby ich podpatrywał. Myślę, że powodem, dla którego film działa jest to, że nie dostajesz alternatywnego świata, innego niż jego, Travisa.

 

KEVIN JACKSON: Czy uważasz, że film przykuł wyobraźnię tak wiele osób z powodu silnego odczucia tłumionej złości?

 

PAUL SCHRADER: Tak. Godard powiedział kiedyś, że wszystkie wspaniałe filmy odniosły sukces z niewłaściwych powodów i było wiele niewłaściwych powodów, dla których Taxi Driver odniósł sukces. Sama przemoc w nim zwabiła tłum z Times Square. Ale z tym nie mam żadnego problemu. Myślę, że filmy mogą być niezwykle brutalne, pod warunkiem, że zrozumiane są podstawowe przyczyny tej przemocy. Myślę, że The Wild Bunch jest wspaniałym filmem, ponieważ daje znać, jak bardzo jest chory; nie tylko wykorzystuje potrzebę przemocy doznawaną za jego pośrednictwem, ale jednocześnie ją podważa. Myślę, że filmy, które w ten właśnie sposób analizują przemoc, są całkowicie usprawiedliwione.

 

KEVIN JACKSON: Ale przemoc w Travis’ie nie jest analizowana w sposób socjologiczny czy psychologiczny, prawda? Film wydaje się mieć wyraźne ambicje duchowe.

 

PAUL SCHRADER: Tak. Samotność czy wściekłość Travis’a nie są wywołane przez społeczeństwo, to egzystencjalny rodzaj wściekłości. Książka, którą przeczytałem ponownie tuż przed rozpoczęciem pisania scenariusza to Nausea Sartre'a, a jeśli cokolwiek jest modelem dla filmu Taxi Driver, to byłoby to.

 

KEVIN JACKSON: I są też odniesienia do Bressona - jego myśli, że ma raka żołądka....

 

PAUL SCHRADER: I scena, w której robi z prowadnicy szuflady zjeżdżalnię dla pistoletu, co jest swego rodzaju aluzją do Pickpocket. Pierwotnie Marty nakręcił tę scenę tak, że trwała 10 minut lub dłużej, zamieszczając interesującą mechanikę całego procesu. Myślę, że to co sprawia, że film jest tak żywy, tym co sprawiło, że moja współpraca ze Scorsese stała się interesująca, jest mianowicie to, że obaj pochodzimy z zasadniczo tego samego moralnego otoczenia - rodzaj zamkniętej społecznie moralności chrześcijańskiej, chociaż ta moja jest plebejska i protestancka, a jego jest miejska i katolicka; moja jest północnoeuropejska, a jego południowoeuropejska. Możemy w zasadzie zgodzić się co do wszystkiego w życiu, ale nie wyrażamy tego w ten sam sposób. Kiedyś określiłem ten film jako historię protestanckiego dziecka z krainy śniegu, które przywędrowało do katedry w samym środku Nowego Jorku. Ten konflikt wrażliwości jest tym co sprawia, że film wibruje.

 

KEVIN JACKSON: Przypuszczalnie w charakterze Travisa było coś, co odzwierciedlało aspekt ciebie samego- samotność, wściekłość, pragnienie oczyszczenia?

 

PAUL SCHRADER: W czasie, gdy to napisałem byłem bardzo zafascynowany w bronią, miałem inklinacje samobójcze, mocno piłem, miałem obsesję na punkcie pornografii w taki sposób, w jaki ją ma samotny człowiek i wszystkie te elementy są dokładnie przedstawione w scenariuszu. Oczywiście niektóre aspekty są jeszcze bardziej uwypuklone - rasizm postaci, seksizm. Travis, jak każdy nieudacznik, wyładowuje swoją złość raczej na słabszym niż silniejszym. Kiedy film był montowany dla telewizji, nie tyle obchodziła mnie utrata scen przemocy, co strata ogromnych fragmentów narracji z powodu zjadliwych antymurzyńskich i antykobiecych opisów. Wydawał się bardzo głupim facetem, bo jego złość nie miała granic; po prostu chciałeś go strzelić w pysk  i powiedzieć: “Uspokój się!”. W rzeczywistości, w projekcie scenariusza który sprzedałem, na końcu wszyscy ludzie których zabija są czarni. Marty i Phillipses i wszyscy mówili: nie, my po prostu nie możemy tego zrobić, to podżeganie do zamieszek- ale to było prawdziwe dla tego bohatera.

 

KEVIN JACKSON: To ciekawe, że powinien być takim rasistą, biorąc pod uwagę, że pierwszy impuls do stworzenia twojej fikcji powstał z powodu prześladowań rasowych.

 

PAUL SCHRADER: No tak naprawdę o to chodzi w sztuce, wiesz. Myślę, że jest się ukąszonym postępowym, pozytywnym zachowaniem, poprzez świadomość ogromnej przynęty jaką jest negatywna myśl; to właśnie świadomość uprzedzeń wewnątrz ciebie pobudza cię do pozbycia się ich w sobie i w innych. Jedną z rzeczy które powinieneś robić w sztuce jest podniesienie kamienia i spojrzenie na to, co jest pod nim, czyli na to co jest wewnątrz ciebie.

 

KEVIN JACKSON: Słowa które są w Taxi Driver, zarówno dialog jak i głos wewnętrzny Travisa, są niesamowite. Czy są właśnie takie, jak je napisałeś, czy też pochodzą z improwizacji?

 

PAUL SCHRADER: Narracja jest taka, jak napisałem. Dialog jest nieco improwizowany - powiedzmy nie na tyle, na ile Raging Bull, ale najbardziej zapadającym w pamięć elementem dialogu w tym filmie jest improwizacja: część "Patrzysz na mnie?" W scenariuszu po prostu mówi: "Travis mówi do siebie w lustrze". Bobby zapytał mnie, co miałby powiedzieć, a ja powiedziałem, no cóż, on jest małym dzieciakiem bawiącym się bronią i grającym twardziela. De Niro użył więc tej nawijki, która była w tamtym czasie podstawowym tekstem takiego komika z Nowego Jorku.

 

KEVIN JACKSON: Czy czarna komedia od samego początku była zrozumiana, czy też rozwinęła się ona również dzięki występowi De Niro?

 

PAUL SCHRADER: Zarówno Marty, jak i ja byliśmy bardzo przywiązani do osobliwej przewrotności tej pojedyńczej wizjii - ktoś kto mówi: “Muszę się zdrowo odżywiać" w czasie gdy połyka pigułki - oraz samo-zaprzeczeniem, paradoksem osobowości, co jest często źródłem humoru. Travis nie rozumie, że to on sam jest przyczyną swojej samotności. To on sprawia, że świat jest nikczemny, a ty zdajesz sobie sprawę, że trikiem tego filmu jest sprawić, abyś się z nim identyfikował z takich prostych powodów jak np. poczucie miejskiej opresji, a potem stopniowo uświadamiasz sobie, że utożsamiłeś się z kimś, z kim nie chcesz się identyfikować, ale teraz jest już za późno.

 

KEVIN JACKSON: Jedną z najbardziej niepokojących cech Travisa jest jego odraza do konotacji seksualnych  i gniew. Czy jego próba nawiązania związku z postacią Cybill Shepherd jest równoznaczna z próbą powrotu do zdrowia, która po prostu się nie powiedzie, czy też w jakiś sposób on sam będzie chciał ponieść tu porażkę?

 

PAUL SCHRADER: On tego chce, choć nieświadomie. Struktura fabuły Taxi Driver jest dość prosta. Masz tego patologicznie samotnego mężczyznę skonfrontowanego z dwoma przykładami kobiecości, z których jedną pragnie, ale nie może mieć, a drugą może mieć, ale jej nie pożąda. I teraz, oczywiście, wybiera rzeczy, które pogłębią w nim tę patologię - tak naprawdę nie chce dziewczyny która go akceptuje, a kiedy wydaje się, że postać Cybill Shepherd mogłaby, to w ten właśnie nieświadomie destrukcyjny sposób zabiera ją do środowiska, które jej okaże jego prawdziwą brzydotę, tak że będzie musiała go odrzucić.

 

KEVIN JACKSON: Zabranie jej do kina porno to nie tylko naiwność?

 

PAUL SCHRADER: Wydaje się naiwnością - bohater powiedziałby: "Och, głupi byłem, dlaczego tam w ogóle poszedłem? - ale było w nim coś, co naprawdę chciało unurzać jej głowę w brudzie, by móc powiedzieć: "Spójrz: taki naprawdę jestem. Jak mogłabyś kogoś takiego jak ja pokochać". A potem, od tego momentu, gdzie masz te dwie kobiece postaci, które muszą pozostać nierozwiązane, przechodzisz do dwóch postaci ojca. Postanawia zabić postać ojca dziewczyny, która go odrzuciła, co oczywiście jest odbiciem jego własnej postaci ojca, a kiedy zamiar zostaje to udaremniony zabiera się za alfonsa, drugiej postaci ojca. Nie ma to oznaczać, że alfons i polityk są tym samym, ale w jego mniemaniu są to identyczne postacie ojca. Oczywiście ironią filmu jest to, że społeczeństwo ceni jednego, a drugiego nie i mówi, że on jest bohaterem. Ale to nie miało dla niego większego znaczenia którego z nich ma załatwić.

 

KEVIN JACKSON: Czy koniec filmu wskazuje, że on się sam oczyścił i jest teraz bezpieczny i że wyzdrowiał?

 

PAUL SCHRADER: Nie, myślę, że syndrom właśnie zaczyna na nowo działać.

 

KEVIN JACKSON: Czy po aferze Hinckley’a zmieniły się twoje odczucia co do filmu?

 

PAUL SCHRADER: Nie. W zasadzie nie jestem przeciwny cenzurze - wszyscy możemy się zgodzić co do cenzurowanych pewnych rzeczy, takich jak pornografia dziecięca - ale myślę, że jeśli cenzurujesz taki film jak Taxi Driver, wszystko co robisz to cenzura filmu, a nie konfrontacja z problemem. Takie postacie istnieją i mogą być wyzwalane przez cokolwiek, najczęściej przez reklamy lub jakieś nieszkodliwe obrazy. Kilka lat temu przeprowadzili badania na temat podżegania do gwałtu, a jedną z najczęściej pojawiających się rzeczy była stara reklama Coppertone suntan oil - był tam mały szczeniaczek ściągający dziewczynce jej strój kąpielowy. Miał w sobie odpowiednią mieszankę dla tych gwałcicieli, wykluwającej się młodej seksualności, kobieca nagość, tylne wejście, zwierzę, przemoc.... Więc myślę, że jeśli zaangażujesz się w tego rodzaju cenzurę, to po prostu będziesz miał Raskolnikowa, a nie będziesz miał Zbrodni i kary.

 

KEVIN JACKSON: Ale Taxi Driver wydaje się teraz innym rodzajem filmu niż był wcześniej - stał się bardziej proroczy, bardziej diagnostyczny.

 

PAUL SCHRADER: Kiedy rozmawiam z młodymi filmowcami mówią mi, że to był naprawdę film, który ich oświecił, że to był ich przełomowy film, a słuchając ich rozmów naprawdę widzę w nim rodzaj społecznego znaku wodnego. Ale miał to być film osobisty, a nie komentarz polityczny. Podczas kręcenia filmu było bardzo dobra wibracja; wszystko było w porządku i pamiętam, że w noc przed jego premierą wszyscy się zebraliśmy razem i zjedliśmy kolację i stwierdziliśmy: "Bez względu na to co się wydarzy jutro, zrobiliśmy świetny film i jesteśmy z niego dumni, nawet jeśli spłynie z wodą w kiblu”. A następnego dnia wstałem i poszedłem do kina na seans popołudniowy. Była długa kolejka, która biegała przez całą przecznicę, ale ja musiałem się tam dostać. I wtedy zdałem sobie sprawę, że ta ogromna kolejka już ustawiła się na seans o godzinie drugiej, a nie na seans popołudniowy! Wbiegłem więc do środka i obejrzałem film, a wszyscy stali z tyłu i było to poczucie radości z tego, co zrobiliśmy. Wiedzieliśmy, że już nigdy tego nie powtórzymy.

 

Opublikowane w Premiere Film Cuts



tagi: paul schrader  taxi driver  kalwini 

genezy
29 marca 2019 17:05
12     887    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @genezy
29 marca 2019 22:57

J-P. Sartre
"La nausée"

  (tytuł: mdłości, obrzydzenie)

zaloguj się by móc komentować


genezy @boson 30 marca 2019 08:37
30 marca 2019 11:28

 Schrader said he was inspired by Pawel Pawlikowski's film Ida to shoot in a 4:3 aspect ratio, saying "It...drives the vertical lines, so you get more of the human body in the frame".

zaloguj się by móc komentować

genezy @stanislaw-orda 29 marca 2019 22:57
30 marca 2019 11:30

Pierwsza książka Sartra- może też pierwsza jego którą przeczytam? E.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @genezy 30 marca 2019 11:30
30 marca 2019 13:57

Z ręką na sercu, nie warto.

Nieznośnie infantylne toto jest, chociaz  nie bardziej niż ten film.

zaloguj się by móc komentować

boson @stanislaw-orda 30 marca 2019 13:57
30 marca 2019 14:24

nie to co fantylny Gombro?

zaloguj się by móc komentować

boson @stanislaw-orda 30 marca 2019 13:57
30 marca 2019 14:27

Gombrowicz n’a jamais rencontré Sartre, mais il l’admirait au point d’aller la nuit regarder sa fenêtre là-haut, rue Bonaparte, en se disant, là, il y a Sartre qui écrit.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @boson 30 marca 2019 14:24
30 marca 2019 16:20

wiesz, jak to jest, jeden lubi mnp.  schabowe, a drugi jak mu z gęby capi.

zaloguj się by móc komentować

genezy @stanislaw-orda 30 marca 2019 16:20
31 marca 2019 00:07

De gustibus disputandum est- © Ledwozip

zaloguj się by móc komentować


genezy @genezy 31 marca 2019 00:08
31 marca 2019 08:52

Mnemotechnika holenderskich kalwinów. Grand Rapids to ich Mecca w USA, ciekawe gdzie w Europie? Oratorium Calvina w Genewie? Może nasza religia w znacznym stopniu cierpi z powodu współczesnych mediów, ale po kalwinach, czy szerzej protestantach, to jakby przejechał walec.

http://gohistoric.com/249470-calvins-oratory

 

 

"Always be prepared to give an answer to everyone who asks you to give the reason for the hope that you have" (1 Peter 3:15)

CONVERSATION IN THE LAS VEGAS AIRPORT

As they are sitting in the boarding area, waiting for their plane, Niki informs Jake that she considers him to have a very negative outlook on life, and it is obviously connected, she thinks, to his religious beliefs. "What kind of church do you belong to?" she asks. "It's a Dutch Reformed denomination," he responds, "--a group that believes in TULIP." The conversation continues:

Niki: What the crap?

Jake: It's an acronym. It comes from the Canons of Dordt. Every letter stands for a different belief, like--Are you sure you want to hear this?

Niki: Yeah, yeah. Please go on. I'm a Venusian myself.

Jake: Well, T stands for "total depravity": all men through original sin are totally evil and incapable of good. All my works are as filthy rags in the sight of the Lord.

Niki: That's what the Venusians call negative moral attitudes.

Jake: Be that as it may, U stands for "unconditional election": God has chosen a certain number of people to be saved, the elect, and he's chosen them from the beginning of time. L is for "limited atonement": only a limited number of people will be atoned and go to heaven. I is for "irresistible grace": God's grace cannot be resisted or denied. And P is for the "perseverance of the saints": once you're in grace, you cannot fall from the numbers of the elect. That's it.

Niki: Before you can become saved, God already knows who you are?

Jake: Oh yes, he'd have to. That's predestination. I mean, if God is omniscient, if he already knows everything--and he wouldn't be God if he didn't--then he must have known, even before the creation of the world, the names of those who would be saved.

Niki: Well, then, it's all worked out, huh? It's fixed.

Jake: More or less.

Niki: I thought I was ****ed up.

Jake: Well, I admit it's a little confusing when you look at it from the outside. You have to try to look at it from the inside.

 

Let me say right off that I get the joke. Schrader is poking some fun at his tradition, and he learned his catechism lessons well. It is the obvious incongruity of the situation that makes it so funny: a puritanical Grand Rapids Dutchman solemnly summarizing the teachings of the seventeenth-century synod that met in the Dutch city of Dordrecht --often shortened to "Dordt"--to a theologically clueless, profane Valley girl.

http://www.adherents.com/people/ps/Paul_Schrader.html

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować