-

genezy : nulla dies sine linea

Słowiański przykuc Roberta De Niro

Będzie o czymś niesamowitym, o tym mianowicie, jakie fajne rzeczy kryją się pod dziwacznym słowem, słowem kojarzącym się z kolejną księgą Tytusa Romka i A’Tomka, czyli wyrazem szybolet. Ale zanim o tym, małe wyjaśnienie- tytuł przedostatniej notki był kontrowersyjny, ale dobrze odzwierciedlał w jaki sposób konstruuje się imprezy, milionowe imprezy, które zmuszeni jesteśmy przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza. Recepta jest prosta: coś nieprzyjemnego co chcemy przemycić owijamy w coś, czemu trudno się po prostu oprzeć. Ot taki przypadek Lecha Wałęsy zawiniętego w Ikonę. Już wyobrażam sobie osobę, która w czasach Solidarności by powiedziała o Wałęsie to, co wszyscy teraz już wiemy, jakich kalumni by doświadczyła. Ale cóż, nie przeszkadza to nam, jak widać, pakować się w wyjeżdżoną koleinę zakończoną jak zwykle betonowym murem. Jeden z zamysłów mojego tytułu był właśnie taki, żeby pokazać ten mechanizm. Że co? Że mogłem wylecieć? Oczywiście, element ryzyka w tym oczywiście jest, ale stawka o którą się gra w realu jest z reguły wysoka.

Teraz o tym słowie szybolet. W internecie ilustracją tego słowa jest scena w barze z filmu “Bękarty Wojny”. Przy stole siedzą przebrani za niemieckich żołnierzy szpiedzy razem z nieświadomym sytuacji SS-manem. Gdy przychodzi do zamawiana przebrany za niemieckiego oficera Anglik czy Amerykanin podnosi rękę i wykonuje palcami gest pokazujący liczbę trzy. Jak wiadomo Anglosasi mają inny od Niemców sposób pokazywania palcami liczby trzy. Tak naprawdę to za pokazanie na palcach liczby dwa w Anglii można sobie niezłej biedy napytać. Mało tego, pokazanie kierunku też jest ściśle obwarowane kodem postępowania. No więc pokazuje ten oficer liczbę trzy i w tym momencie wszystko jest już wiadome, a scena kończy się jatką.

Lubię film "Łowca jeleni" za sceny takiej zabawy, chociaż reżyser umieścił raczej te rodzynki dla wzmocnienia realizmu filmu. Dla nas ten smak rodzynek jest trudno dostępny dlatego, bo reżyser bawi się akurat naszą przestrzenią kulturową (film przedstawia środowisko Łemków). Dla nas to nie są żadne rodzynki tylko chleb powszedni. Jest tam też oczywiście scena z pokazywaniem liczby trzy, kiedy to De Niro wskazuje ilość kul, które chciałby mieć w bębenku podczas gry w rosyjską ruletkę. Ale scena, którą można nazwać szyboletem to scena, gdzie De Niro wykonuje coś co w języku angielskim nazywa się Slav crouch, czy też Slav squat- słowiański przykuc. Żeby było śmieszniej to źle wykonany przykuc, kiedy pięty są uniesione a nie trzymane płasko na ziemi, ma w Rosji podobno nazwę "przykuc zachodniego szpiega". Przykuc nie jest domeną Słowian, w Chinach też często kucają i dobrze bo kucanie jest bardzo zdrowe dla naszych jelit, ale w tradycji angielskiej tak to jest właśnie określane. Po prostu nic tylko kucaj pl.

Szybolet jest bardzo pomocnym narzędziem w rozpoznawaniu sytuacji swój/obcy, co czasami może mieć znaczenie. Nie wiem czy cała idea szyboletu nie jest przypadkiem taką wizualizacją naszych przeczuć, naszego instynktu. Rozpoznajemy podświadomie odstępstwo od reguły, od wzorca. Zwykle nie mamy czasu ani ochoty tego zgłębiać, ale nasz instynkt generuje taką informację, którą w wielu przypadkach ignorujemy albo próbujemy logicznie  sobie ją wytłumaczyć. 

 



tagi: szybolet  shibboleth 

genezy
26 listopada 2017 20:01
8     990    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Caine @genezy
26 listopada 2017 20:41

Slav squat

zaloguj się by móc komentować



krzysztof-osiejuk @genezy
26 listopada 2017 21:41

Thankses?

zaloguj się by móc komentować

genezy @genezy
26 listopada 2017 21:43

demonologia piętro niżej

zaloguj się by móc komentować


tadman @genezy
28 listopada 2017 07:42

Kucanie jest dobre dla jelit? Wg Ślązaków jest dobre dla płuc. :P

zaloguj się by móc komentować

genezy @tadman 28 listopada 2017 07:42
28 listopada 2017 15:46

?!aż taki tam smog, że buzią nie oddychają?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować